--> Październik, 2012 | Jerzy Hajduga. Poezja. Blog autorski. Nowe wiersze.

I już

ryczy nocne niebo

w ciągu dnia

 

wracam do łóżka

łóżeczka

 

do siebie

 

[I już, Jerzy Hajduga]

Dobrze jest czekać

wystawienie zwłok

kaplica cmentarna

piątek godzina

piętnasta

 

od rana tłum grobów

nie ma już wolnych

miejsc

 

poczekajmy jeszcze

jeden dół

 

prosi o chwilę

dla siebie

 

[Jerzy Hajduga wiersze nowe]

Dzik na salonach marketu

Cóż za kultura zniewieścienia! Zaproponowano mu maseczkę do twarzy, peeling, tonik do twarzy i pomadkę ochronną do ust. Trudno się dziwić, że zaczyna brakować prawdziwych dwunożnych mężczyzn. 

 

(więcej…)

To dziecko jest moim mężem

na twój widok

już nie

uklęknę

 

jesteś mi blisko

palcem

łyżeczką

 

wycierasz kąty

kąciki

ust

 

i jeszcze wiesz

sam nie

usiądę

 

tylko klaps

trzyma się

pupy

 

[Jerzy Hajduga wiersze nowe]

Na dwudziestym czwartym piętrze

tak wysoko się zatrzymałem

na tę jedną noc poprzez piętra

falujący przystaję

 

pozwalam językowi zanurzyć się

w zadłonioną poręcz

 

[Jerzy Hajduga wiersze nowe]

Byłem nagi

aż sufit

wpatrzony

 

guziki

guziczki

 

zmoczone

ciało

 

jeszcze się

zdarza

 

wytrę sedes

i do łóżka

 

[Jerzy Hajduga Wiersze nowe]

Ks. Andrzej Draguła: Poezja na miarę życia

Śmierć pomału bierze miarę z nas wszystkich – zdaje się mówić poeta. Świadczą o tym coraz częściej pojawiające się – w jego wierszach i w naszym życiu – rekwizyty: łóżko szpitalne, miednica, wózek inwalidzki, no i… trumna.

 

(więcej…)

Wiersz z dedykacją

Dzięki, Gabrysiu, za wiersz. Właśnie dzwon z kaplicy cmentarnej wybija godzinę pogrzebu. Widzę przez okno szpitalne panią Marię z sali nr 5, która odprowadza wzrokiem i modlitwą każdego zmarłego. Pod nogami szeleszczą upadające na cmentarne ścieżki liście. Już idę odwiedzić panią Marię, wszystkich chorych w szpitalu. Panuje cisza, jakby przed chwilą umilkł dzwon pozgonny, albo ktoś z chorych przestał pytać: ciekawe, kiedy ja.

 

(więcej…)